Jestem dziś tak liryczna że byś
-- żebyś nie uwierzył
i bez znaków interpretacyjnych
od miesiąca generuję rozwiązane myśli
monotematyczne
im częściej spotykam tym
mam dla ciebie mniej słów
rzadziej wyciągam spomiędzy bajek
nie mam lirycznych określeń ładnych metafor
szczęśliwy człowiek jest prosty jak
-- ja pier****
Thursday, 19 March 2015
Tuesday, 8 July 2014
NIE NAZYWAJMY WIERSZY PO IMIENIU
Odchylam głowę w świadectwie zepsucia
pokazano nam gwiazdy abyśmy mogli je kochać
z każdym upadkiem życzyć najlepszego
-- dla siebie
a przecież potrafiłaś tak krótką chwilę
dwa tygodnie trzy dni
zdalnego wynaturzenia
wprost nie mogę uwierzyć
jak bardzo wyrosłaś
poza nawias mych ramion
na margines szacunku
powiedz raz jeszcze że to moja wina
że to ja cię stworzyłem
dłonie moje
nie pamiętam
mieszania ich z błotem
pokazano nam gwiazdy abyśmy mogli je kochać
z każdym upadkiem życzyć najlepszego
-- dla siebie
a przecież potrafiłaś tak krótką chwilę
dwa tygodnie trzy dni
zdalnego wynaturzenia
wprost nie mogę uwierzyć
jak bardzo wyrosłaś
poza nawias mych ramion
na margines szacunku
powiedz raz jeszcze że to moja wina
że to ja cię stworzyłem
dłonie moje
nie pamiętam
mieszania ich z błotem
Tuesday, 13 May 2014
SCARREALISM
Jestem manekin przeznaczony do rozbiórki
niebezpieczna strefa
elementy spadania odzieży
dopiero widzę brzydka i naga
jak chude lata
mnie potrawiły
(to aż wychodzi ze skóry)
ukorzystaną na wskroś
ustrzeżesz ją obraz pozorny
ustrojoną w pełen garnitur zębów i ostrzy
chała na wysokości
znów wywieszamy mokre psy
ten banał mnie zachwyca
zwracam mu każdy oddech i każde słowo bo
wiersze są bezużyteczne
-- jesteś tym co piszesz
niebezpieczna strefa
elementy spadania odzieży
dopiero widzę brzydka i naga
jak chude lata
mnie potrawiły
(to aż wychodzi ze skóry)
ukorzystaną na wskroś
ustrzeżesz ją obraz pozorny
ustrojoną w pełen garnitur zębów i ostrzy
chała na wysokości
znów wywieszamy mokre psy
ten banał mnie zachwyca
zwracam mu każdy oddech i każde słowo bo
wiersze są bezużyteczne
-- jesteś tym co piszesz
ŚWIT
Przez szpary desek trójkąty dachów
sączy się świt sączy się świt
gdzieś z dołu tęczy otulającej horyzont
płomień rośnie aż na wierzchołki drzew
zieleń dotyka najniższej gwiazdy
błękitna kreska starta smuga samolotu
on tez śpiewa w tej chwili jak wszystko co lata
dopóki
nie ma już punktów w skali zmierzchu
jego ciemności ani jego światła
im więcej barw
tym mocniej chowamy głos pod skrzydła
sączy się świt sączy się świt
gdzieś z dołu tęczy otulającej horyzont
płomień rośnie aż na wierzchołki drzew
zieleń dotyka najniższej gwiazdy
błękitna kreska starta smuga samolotu
on tez śpiewa w tej chwili jak wszystko co lata
dopóki
nie ma już punktów w skali zmierzchu
jego ciemności ani jego światła
im więcej barw
tym mocniej chowamy głos pod skrzydła
Saturday, 25 January 2014
SORRY, TAKI MAMY KLIMAT
Etykiety:
photo,
photography,
sorry taki mamy klimat,
winter,
wlasne,
zima
Subscribe to:
Posts (Atom)













