Tuesday, 13 May 2014

ŚWIT

Przez szpary desek trójkąty dachów
sączy się świt sączy się świt
gdzieś z dołu tęczy otulającej horyzont
płomień rośnie aż na wierzchołki drzew
zieleń dotyka najniższej gwiazdy
błękitna kreska starta smuga samolotu
on tez śpiewa w tej chwili jak wszystko co lata
dopóki
nie ma już punktów w skali zmierzchu
jego ciemności ani jego światła
im więcej barw
tym mocniej chowamy głos pod skrzydła

Thursday, 23 January 2014

CIAŁO

Powiedziałaś
że jeśli chcę prawidłowo przelać myśli
na skórę
-- mam cię gryźć i drapać

w sumie wciąż lubisz
gdy spod mej ręki wystają
zapuchnięte policzki

powinnam wykluczyć cię z krwiobiegu
wszystko co przyniosłaś
pocięte nerwy
pełne ręce przekleństw

ja znów złamana w kolanach
by rozpiąć twarze tylko
ujrzałam cię dopiero gdy zapomniałam
jak się patrzy
po roku dwóch ośmiu dniach

moja mała
-- abominacjo
może ty mi powiesz czy to źle
kiedy piszę wiersze
kiedy dzielę się na połowy
a moje ukolorowane dłonie
obrastają w konflikt

Thursday, 5 September 2013

NIEDOISTNIENIE

Jestem
kalendarz dni powszednich
coś rozdziera mnie od środka
nie pozostało już nic godnego
                               -- świętowania

na ścianie powiesiłam krzyk
obserwuję w lustrze
jak zdycha

uzbrojona w niepoliczalne
stany wrażliwości
dziś niepoczytalna
 na skutek nadciągającej implozji
                              -- mózgu

mój stan błogosławiony?
                             -- upojenia
jak ślad policzka na prześcieradle

nie dowiesz się
                             wychodząc
proszę zamykać za sobą rozdziały
i nie spóźnić się na zakończenie

dawno dawno temu
zanikło człowieczeństwo
i sentyment

Saturday, 27 July 2013

PIES, KTÓRY DUŻO SZCZEKA - MAŁO MLEKA DAJE

Swoje barki składam na mostek

czuję się jakbym żartowała
a przecież --
jestem mięsień
zapięty w skórzany kaftan niebezpieczeństwa

nosimy ten sam rozmiar udręki
a jednak zyskaliśmy nieco liryczności

wystawiłeś mnie do dramatu
teatrzyk jednego aktora
wyliczanka wspomnień

kto chce
            kto
mnie
chce
bo --

jesteśmy kwieciem w wieku
prostytutek i materialistów
dziś dwudziesty pierwszy
ja ziemia niczyja pola do popisu

przyjmij mnie do dłoni swoich
jak do domu

i usiądę w kuchni na krześle
jestem skóra rozpostarta na ramionach
drżących tkankach rezygnacji

więdnę
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...